Art Yourself, czyli o co chodzi z tym blogiem?

Trudno. Czy "trudno" to dobre słowo na początek tekstu?...

Chyba nie bardzo. Źle się kojarzy. Mnie na przykład z cierniem, z wrzecionem i skaleczeniem. Ale trudno. Zacznę od trudno. Bo taka jest prawda, że trudno mi napisać ten tekst. A jest tak z wielu powodów. Korona też ma ciernie i jednym z tych powodów jest co oczywiste wirus korona kur.. wirus ( Na marginesie - Ile razy to słowo zostało już wypowiedziane i zapisane przez ludzkość?) Dziad ten, bo tak go sobie w myślach tytułuję pokrzyżował mi najważniejsze w życiu plany, przez niego nastąpiło odroczenie premiery mojej książki. I nawet Wdech i wydech tu nie pomoże, żebym się uspokoiła. Jestem wkur...

Takich "wkurwów" pewnie nie wypada na blogu, ale czy w ogóle wypada prowadzić bloga w czasie zarazy? Nie jestem pewna, no i sobie pozwalam. Wyładowuję się, a co! Prąd elektryczny przesuwa się najpierw z wolna, a potem pędzi po plecach z góry w dół, z dołu do góry. W obecnej sytuacji ludzie różnie reagują. Mnie chyba dopadła wielka złość. Wielka złość jak wielka zaraza.
Ale co począć, żyć chce się dalej. A więc biorę byka za rogi i przedstawiam się Wam nigdzie indziej jak tylko na Instagramie. Właśnie tam możecie mnie zobaczyć, we własnej zaszalikowanej osobie. Szalik to nie próba artystycznego anturażu lecz zasłona paskudnego wykwitu atopowej skóry na szyi. Stan skóry jak stan psychiki jak mapa tego co się dzieje w środku. Acha i ja tak wcale nie wyglądam jak na filmie ;)
Wyglądam inaczej, ale przecież nie o tym tam będzie, a o blogu.
No, bo właściwie o co to chodzi z tym Art Yourself?
Ciekawi? Ktoś ciekawy?
 
Moje pierwsze blogowe Instastory!
Zapraszam
Dominika
 
 
 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Color I Color II Color III Color IV Color V Color VI