Gębowzory, czyli "Moja firma portretowa" Hanny Bakuły.

Wkurzyła nas Hanna Bakuła.

Mnie wkurzyła (i tak, zdarza mi się pełzać po plotkarskich portalach) zarzucając Kamilowi Sipowiczowi, że za szybko się zaczął spotykać z nową partnerką po śmierci Kory. No wkurzyła mnie, bo ogromnie się cieszę, że facet zamiast tkwić w żałobie żyje i zamiast celebrować żałobę celebruje życie...

No, a moją przyjaciółkę z koeli Hanna Bakuła wkurzyła wypowiedzią o dzieciach. Śmiała ona bowiem w swoim nie przebierającym w słowach stylu wyrazić głęboki sprzeciw przeciw przyprowadzaniu dzieci do kawiarni i restauracji. W duchu czytając jej wypowiedź nie tylko dobrze się bawiłam, a nawet zachichotałam i z jakiś niewyjaśnionych względów polepszył mi się humor. Tekst możecie przeczytać tutaj. Choć nie zgadzam się z panią Bakułą co do tych dzieci ... to rozumiem jej odczucia, a nawet popieram. OK, zatrzymajmy się w tym miejscu, czyli jestem za a nawet przeciw ;) No, bo sprawa nie jest prosta. Najkrócej mówiąc ja też chcę w restauracji zażyć błogiego spokoju, nie tylko wybornego posiłku, no ale dzieci są od tego, żeby były i też muszą jeść. Co, więcej to nie one, a rodzice są winni zamieszania. Harmider jeśli powstaje to dlatego, że rodzice sami jeszcze nie dorośli, choćby mieli po pięćdziesiąt lat i tak się dobrze bawią, że zapomnieli o własnych pociechach. Bo jakby pamiętali to chyba ugasili by jakoś z czystej przyzwoitości krzyki i ryki po dorosłemu i byłby wilk syty i sala restauracyjna cała. Amen. 
 
Wkurzyła nas ta Bakuła, no wkurzyła, ale co zrobić, książkę napisała fajną, lekką i godną polecenia.
No to polecam!
"Moja firma portretowa" to zbiór krótkich opowiadań. Każde tyczy się portretu jaki artystka wykonała na zamówienie lub na prezent dla pozującego. W książce opisywane są i przedstawiane w własnych namalowanych osobach portrety znanych osób, często przyjaciół malarkopisarki takich jak Agnieszka Osiecka, Jolanta Kwaśniewska, Beata Tyszkiewcz czy Kora właśnie, która to Kora pozowała w samej tylko czarnej bieliźnie i białym kapeluszu. A rzecz miała miejsce we wsi Ruda na działce rodziców pani Hanny. "Za siatką tłoczyła się cała, męska populacja wsi, z Sołtysem na czele, a mój ojczym podlewał trawnik dwa metry od sztalugi, bo Kora wyglądała niezwykle seksy." wspomina Bakuła. 

Wszystkie opisy osób a właściwie ich portrety są podane lekkim zgrabnym językiem podsypanym pieprzem i takimi "słodkimi" słówkami jak "gębowzory". Bakuła w książce zwraca uwagę, że to właśnie nie idealne proporcje czynią z nas doskonałych modeli, ale odwrotnie. To nasze większe i mniejsze mankamenty, te nasze właśnie gębowzory (za duży, czy za małe nos, nie te usta, nie ta linia albo ta właśnie, ale nie w tym miejscu...) nadają nam niepowtarzalnego blichtru, tej pikanterii, która ubarwia historię jaką jesteśmy my sami. 
 
Przeczytałam książkę ze smakiem.
Polecam.
 
 
Moja firma portretowa Hanna Bakuła
 
Moja firma portretowa Hanna Bakuła
 
Moja firma portretowa Hanna Bakuła
 
Moja firma portretowa Hanna Bakuła
 
 
 
 
 
 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Color I Color II Color III Color IV Color V Color VI