Jakbym prowadziła kawiarnię nazwałabym ją...

...

Wiem, że teraz wypada o świętach i Mikołaje i ho ho ho, ale ja pomyślałam niegrzecznie pierdallamento to. Nie będzie choinki ani Mikołaja z paczką najlepszych pomysłów na prezent, no dobra może jeszcze będzie, ale nie dziś. Dziś wybierzemy się na herbatę do galerii - kawiarni Little Rest'O, czyli takiej knajpki co ta ja bym chciała, żeby tak wyglądała co druga. Wróć... Ależ oczywiście, żebym nie chciała bo znaczyłoby to, że wszyscy jesteśmy malarzami. (A może jesteśmy? Jednak nie. W końcu śpiewać każdy może ...nie malować). No więc chciałabym trafiać jak najczęściej w takie miejsca...I co ja bym chciała robić w takich miejscach? Pisać sztukę teatralną i żuć tabakę. Być mężczyzną? Nie, pozostanę kobietą. Kobiety są fajne. A o czym ta sztuka? Dajmy na to, że o łysym gościu, który przez przypadek wchodzi do obrazu i nie chce z niego wyjść. Tak mu się tam spodobało.

- Panie pan tu nie pasujesz. Pan jesteś z innego świata, z innej epoki, nawet pan nie masz kapelusza. Po co chcesz pan tu z nami tkwić w tej dziurze zafarbianej - mówi obraz do gościa, ale facet się uparł i siedzi w obrazie. Przeszkadza, psuje całą scenerię, cały zamysł malarza. Za dużo go tam, nieforemny. - Panie to nie jest realizm - krzyczy reszta obrazu, ale on nic sobie z tego nie robi.

I teraz uwaga uwaga, w mojej sztuce to szanowna widownia zadecyduje co z nim z robią, z tym natrętem. W zależności od wyniku głosowania potoczą się dalsze losy bohatera.

a) Za fraki i wyrzucić dziada siłą.
b) A niech zostanie i zobaczymy co będzie dalej.
c) Do obrazu wchodzi kolejny protagonista nie wiadomo jakiej płci, w samym czarnym płaszczu, w czarnych stringach, w czarnym kapeluszu i z czarnym kotem pod pachą.
 
No właśnie jak się potoczą losy łysego?
 
Jeśli macie ochotę na ciąg dalszy głosujcie w komentarzach, a tymczasem przedstawiam Wam nicejską kawiarnię pełną obrazów i panów w kapeluszach.
Lubicie takie miejsca? Ja uwielbiam.
 
A jeśli prowadziłabym taką kawiarnię nie, nie nazwałabym jej Kapelusznicy albo Pod kapeluszem ani też Łysy zabłądził ... Nazwałabym ją Bazyliszek, ale to jest część zupełnie innej historii.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostrzeżenie
Ten post był pisany w pośpiechu, w zamęcie, na walizkach, przy jednoczesnym zamawianiu prezentów choinkowych dla całej rodziny, z dzieckiem pod cyckiem, w zamyśleniu, w trakcie przeglądania Facebooka ( tak tak, Facebooka nie Instagrama- jestem staroświecka), a także przy niedopitej kawie. Kawie Ince. W związku z tym może zawierać skutki uboczne, a także literówki, błędy ortograficzne, skróty myślowe i wrażenie niedokończenia, nie - do -formowania jak niedokończony szkic. Jak coś co się jeszcze nie zaczęło, a już się skończyło... A na deser autorka ma wątpliwości czy aby nie jest zbyt frywolny. "Pierdallamento to" i "zafarbiany" sterczą na puchatym pucharku z nieistniejących słów. 
 
 
 
 
 
 
 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Color I Color II Color III Color IV Color V Color VI