Wietrzne lato

Czasem myślę, że LATO mnie bardzo lubi. Podąża za mną, a nie ja za nim...

Zaprasza mnie do swojego życia i częstuję słońcem i wiatrem jak w dzieciństwie babcia i dziadek częstowali cukierkami, rozpieszczali, po prostu byli. Dawnej Hiszpania, dziś południe Francji to dwie krainy wiecznego lata, które doświadczam trochę z wyboru, a trochę przez przypadek. Lata to dla mnie więcej niż wakacje, więcej niż słońce to pewien styl bycia. I choć kiedyś tęskniłam ze zdwojoną siłą za nostalgią jesieni, za białą zimą i za soczystością  polskiej wiosny muszę przyznać, że chyba już mnie to moje "lato" wciągnęło bez reszty. Czyżbym stała się bardziej południowa? 

 

Dzisiejszy post dedykowany jest właśnie latu i powstał w ramach cyklu Podsumowanie Lata w Klubie Polki na Obczyźnie. Zapraszam Was na przejażdżkę po moim wietrznym, a może raczej wiecznym lecie;)

 

lato wakacje blogi klub polki

I MIEJSCE LATA

Choć większość czasu spędziliśmy w Antibes to jednak niezmiennie numerem jeden pozostaje Polska -Ustroń, nasza rodzinna stuletania chałupa. Nie wiem czy potrafię to logicznie wytłumaczyć, ale spróbuję. Nie jest wygodnie, wychodek na zewnątrz :P, nie jest egzotycznie, bo ani jednej palmy wokoło ;), nie ma żadnej gwarancji pięknej pogody, raczej jest niegwarancja, a mimo to ja kocham to nasze miejsce pod lasem, tę chałupę ze skośnym dachem jak stary grzyb, te parę dni które w mogę w niej spędzić, zapach mchu i poziomek.
 
lato i poziomki
 
Lato w Ustroniu
 
W Ustroniu czuję się po prostu sobą ;)
 
lato czarownica
 
czarownica
 
 
II DANIE LATA
 
Skłamałabym jakbym powiedziała, że to danie lata, chyba, że założyć, że moje lato trwa wietrzno - wiecznie ;). To danie życia, które najlepiej smakuje latem :D Ukochane spaghetti bez sosu. Kiedyś jeszcze w Hiszpanii napotkałam je w jakimś programie telewizyjnym o włoskiej kuchni. Tamto danie było bardzo proste. Moje jest na bogato, a co.
 
spaghetti
 
Smacznego!
 
A nie przepraszam, nie mówi się smacznego to faux- pas ;) Zatem Bon appétit ! Dobrego apetytu!
 
PS. 
Jeśli macie ochotę na cały przepis to zapraszam na mój poprzedni blog.
 
III NAPÓJ LATA
 
"Z rozkoszy tego świata
ilości niepomiernej
zostanie nam po latach
herbaty szklanka wiernej
i nieraz się w piernatach
pomyśli w porze nocnej
ha, trudno, lecz herbata,
herbaty szklanka mocnej..."
 
herbatka
 
A czemu tak nie - winne u takiej miłośniczki czerwonego wina jak ja ? Odpowiedź znajduję się na samym dole :)
 
IV HAJLAJT - znaczy najfajniejsze chwile lata.
 
Co roku jedziemy samochodem do Polski i bynajmniej nie spieszymy się. Bardzo lubię tę naszą już kultową można by rzecz wyprawę. W tym roku postawiliśmy na przystanek we Włoszech i spędziliśmy tam kilka miłych hajlaktowych chwil. 
No i sam pobyt w Polsce jak zawsze pełen wrażeń i z ukochanym Ustroniem w tle :)
Na zdjęciu widok z okolicy  San Carlo, małej włoskiej miejscowości położonej niedaleko Livigno. 
 
San Carlo Włochy
 
V LOŁLAJT lata, czyli co nam nie wyszło? 
 
Lato
 
Nasz lołlajt mogę  streścić w takich słowach: wir, zamęt, pośpiech, a z drugiej strony lenistwo prokrastynacja i bałagan. Jesteśmy niezorganizowani i lubimy poleniuchować, a przez to może przez większość czasu bliżej nam do slowlajf. Ale za tą naszą nazwijmy to opieszałość płacimy potem potem. Taki potstreslajf (pot od potu :D). Musimy nadrabiać zaległości tak towarzyskie jak i wakacyjne. Okazuje się bowiem, że tego i tego jeszcze nie zrobiliśmy, nie odwiedziliśmy tych i tych przyjaciół, a tamci, których odwiedziliśmy zapraszają nas jeszcze raz, a przecież trzeba jeszcze kupić buraki, no jak tu wracać do Francji bez buraków :D i nagle spoceni zestresowani nie wiemy gdzie postawić nogę i do kogo oddzwonić, komu odmówić, z kim jeszcze wypić kawę i co z Zalipiem. Mieliśmy jechać do Zalipia... Może za rok...
 
 
 
VI ZDJĘCIE LATA
 
Lato lody
 
 
 
 
VII A GDZIE ZA ROK?
 
Cóż to już będzie zależało od naszej nowej członkini rodziny ;)! 
Zalipie ;)?
 
Brzuch balon, czyli sesja ciążowa
 
 
 
 
Na poprzednie posty z tego cyklu zapraszam do Wioli i Dominiki, zaś na kolejny do Doroty.
 
 
 
 
 
 

 

 

 

 

 

2 komentarzy

  • Viola z My British Journey
    Viola z My British Journey wtorek, 24 wrzesień 2019 17:52 Link do komentarza

    Piękne są te Twoje letnie wspomnienia, jak patrzę na Twoja chalupe w Ustroniu to przypomina mi się stara chałupa w wiosce mojej mamy, takie piękne wspomnienie dzieciństwa. Cudowność włoskiej scenerii. A przyszły rok, będzie na pewno pełen szczęścia i niespodzianek.

  • Dominika/Kierunek Kuba
    Dominika/Kierunek Kuba niedziela, 22 wrzesień 2019 23:40 Link do komentarza

    Dominika! Piękny wpis, pachnący morską bryzą i ...jaka niespodzianka na końcu!!! Ogromne gratulacje! :-*

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Color I Color II Color III Color IV Color V Color VI